The Quest

na drodze
ku duchowości

widok ziemi z sondy Cassini przelatującej koło Saturna

19 lipca 2013 r. sonda Cassini, znajdująca się w pobliżu Saturna, wykonała zdjęcie Ziemi.

To ten malutki, nieznaczący w przestrzeni biały punkt - jedna z kilku planet krążących wokół niewielkiej gwiazdy znajdującej się na obrzeżach średniej wielkości galaktyki spiralnej - Drogi Mlecznej. W świecie widzianym z Ziemi takich galaktyk jest „zaledwie”… kilka bilionów!

Tak wygląda skala świata materialnego.

Ale jest jeszcze inny wszechświat, równie rozległy, tajemniczy i trudny do poznania – to wszechświat wnętrza i duchowości człowieka. Wszechświat, który, podobnie jak ten materialny – ma swój początek, ale nie ma końca. Bezkresny Wszechświat, którego poznawanie prowadzi do… szczęścia!

Ta strona zaprasza Cię właśnie do niego!

Wstęp

Dzieci z reguły nie mają większego problemu z przyjmowaniem zarówno rzeczywistości, jak i nierzeczywistości. Tak samo prawdziwy jest dla nich Jacek, z którym bawiły się wczoraj w piaskownicy, jak i czarownica latająca na miotle w bajkowej opowieści czy gadający piesek z kreskówki.

Z czasem, w miarę dojrzewania, weryfikują swoje poglądy i uczą się odróżniać świat realny od nierzeczywistego.

I najczęściej dopiero w dojrzałym wieku niektórzy zaczynają zadawać też pytania o trzecią stronę świata – tę, która przekracza bariery materialne, przekracza bariery intelektualne i pozwala „dotknąć” wnętrza człowieka, jego duchowości, pozwala na spotkanie z Nieznanym, obojętnie, czy będzie ono nazywane Absolutem, Bogiem, Tym Który Jest, Wyższą Świadomością czy Wszechświatem.

Tak przynajmniej było z autorem tego opracowania.

Teksty w nim zawarte powstawały przez długi okres czasu, niezależnie od siebie, ale wiele od siebie nawzajem czerpiąc, dlatego pojawiają się w nich powtórzenia bądź wprost te same zwroty, także dlatego, że ich idee wzajemnie się przenikają.

Drogę ku duchowości, której wielu poszukiwało i zapewne będzie nadal poszukiwać, wskazują, oparte na rozlicznych doświadczeniach święte księgi różnych narodów. W kręgu kultury europejskiej, w której funkcjonuje autor, rolę tę pełni Biblia, dlatego w poniższych rozważaniach narrację prowadzić będą zawarte właśnie w niej wskazówki.

A rzeczywiste źródło tych tekstów znajduje się gdzieś na długiej, wielesetkilometrowej pielgrzymkowej drodze do grobu świętego Jakuba w Hiszpanii.

zdjęcie wędrowca

Rozdziały

W poszukiwaniu siebie

Jak stać się człowiekiem szczęśliwym?

Chyba od zawsze ludzie zadawali sobie tego typu pytanie – a wielu szukało na nie odpowiedzi. Najczęściej wiernie wypełniając zalecenia przeróżnych guru, nauczycieli czy przewodników duchowych, wyjeżdżając do Indii czy udając się na pustynię. Mimo tego niewielu z nich zrozumiało, że naśladowanie nie jest najlepszą metodą poszukiwania siebie i swojego szczęścia – głównie dlatego, że droga każdego człowieka jest inna, i to pod każdym względem – a spojrzenie na nią może być jedynie wskazówką, ukazaniem kierunku, a nie precyzyjną recepturą prowadzącą do celu.

Odpowiedzi na tę kwestię trudno także szukać jedynie w psychologii – zajmuje się ona głównie próbami przywracania równowagi zaburzonej w człowieku w taki czy inny sposób, choć oczywiście i w tym obszarze nauki istnieją interesujące prace, zwłaszcza amerykańskich badaczy, którzy wysłuchiwali ludzi szczęśliwych i badali ludzi określanych przez nich jako samorealizujących się. Rozumiejących, że droga do zdrowego pod względem psychologicznym i szczęśliwego człowieka wiedzie przez jego samopoznanie.

Bo to właśnie odpowiedź na pytanie: „Kim jestem” jest kluczową odpowiedzią podczas poszukiwania osobistego szczęścia. A także odpowiedzią na możliwość dojrzałej miłości wobec innego człowieka czy nawet transcendentnego Boga.

Z zewnątrz w bezkresną głąb. Dusza

Pytanie o duszę człowieka jest w swojej istocie pytaniem o najważniejsze i najgłębsze podstawy istnienia życia i świata, jest pytaniem o jego sens i celowość. Jednocześnie pytanie to dotyczy też dwóch skal makro – zarówno całej istniejącej rzeczywistości materialnej, jak i tej, która obejmuje bezkresny „wszechświat” duchowego życia każdego człowieka.
Cóż bowiem można rozumieć pod pojęciem duszy?

Na przestrzeni wieków wielu filozofów, czyli ludzi poszukujących prawdy o życiu, traktowało duszę jako specyficzny „motor, czy też „silnik” – „uruchamiający” fakt życia; były też poglądy wiążące ją z jakimś czynnikiem energetycznym - bioenergią dającą życie (próbowano np. sprawdzać, ile fizycznie waży dusza, obserwując moment śmierci), jak też jej definicje traktowano w ujęciu relacji nie tylko międzyludzkich, ale i wobec niematerialnych sił wyższych.

Czym zatem jest albo – co można rozumieć pod pojęciem słowa „dusza”?

Zanim jednak podejmie się próbę odpowiedzi na to pytanie, konieczne wydaje się pewne usystematyzowanie pojęć.

Poznanie siebie. Nawrócenie

Aby dokonała się w człowieku przemiana, musi on najpierw obudzić się ze snu i zobaczyć świat takim, jaki jest naprawdę. Bez tego wszelka droga naprzód pozostanie zablokowana. Sen jednak zbyt często bywa podstawowym usposobieniem naszego umysłu i serca. Już Heraklit pisał, że ludzie żyją tak, jakby śnili na jawie, i dopóki się nie obudzą, nie zrozumieją świata wokół siebie ani swojego w nim miejsca.

Obudzenie się to przede wszystkim poznanie samego siebie, co jest jednak jednym z najtrudniejszych zadań, jakie może sobie postawić człowiek. Bo musi sobie zadać pytanie: Kim, tak naprawdę, jestem?

Systemem kości, mięśni i wody tworzącej biologiczne ciało człowieka?

Emocjami, targającymi wnętrze – pół biedy, kiedy są to „motyle w brzuchu” wywołane miłością, ale przecież dużo częściej jest to strach paraliżujący nie tylko umysł, ale i całe ciało?

Czy może Osobą mającą wolną wolę i nieśmiertelną duszę opisywaną świadomością i obdarzoną godnością, o czym często zapomina się w pogodni za pieniędzmi i dobrami materialnymi?

Transcendencja. Droga modlitwy

Miłość wyraża się przez „bycie” z inną osobą – bycie realne lub choćby intencyjne, natomiast miłość rozwija się, wzrasta i z czasem przejmuje całego człowieka – „karmi się” – rozmową. I o ile kontakt z drugim człowiekiem jest w miarę nieskomplikowany, mamy bowiem do czynienia z bytem znanym nam w ten sposób, w jaki siebie znamy, o tyle z tego powodu rozmowa z Bogiem nie jest łatwa.

Już przed tysiącami lat Izajasz pisał: „Wytrwale czekam na Jahwe, który oblicze swe ukrywa” (Iz. 8, 17). A później, już doświadczony w modlitwie, stwierdza: „Zaprawdę, Tyś Bogiem ukrytym” (Iz. 45,14). To bardzo ważne słowa - jest Bogiem ukrytym, „to znaczy ponad i poza naszym poznaniem, i nie należy Go identyfikować z naszym własnym pojęciem o Nim, ponieważ jest On zawsze poza naszym ograniczonym sposobem myślenia umniejszającym Boga, jeśli nie deformującym”.

Ale – choć Bóg milczy, to jednak często uśmiecha się do tych, którzy chcą z Nim być.

Może właśnie dlatego, patrząc na radość Jezusa, Jego uczniowie w pewnym momencie proszą Go: „Panie, naucz nas się modlić!” (Łk. 11,1).

I Mistrz spełnił ich prośbę.

Tak powstała Szkoła Modlitwy Jezusa z Nazaretu.

Drgnienie. Teoria Boga?

Jednym z najciekawszych badań fizycznych, prowadzonych współcześnie na całym świecie, jest poszukiwanie neutrin. Neutrina są to elementy materii nie mające ładunku elektrycznego ani tak zwanego ładunku kolorowego (charakterystycznego dla oddziaływań siłowych) i w związku z tym prawie nigdy nie oddziaływują one z innymi cząsteczkami, co powoduje, że, dla przykładu, nasza Ziemia jest dla nich praktycznie przeźroczysta!

Dlaczego jednak akurat ta cząstka, związana przecież z realnym, materialnym światem miałaby pomagać z w zrozumieniu poszukiwań Nieznanego?

Może właśnie dlatego, że przenika wszystko. Podobnie jak element transcendencji określany w świętych księgach jako Duch: „Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego” (1 Kor. 2,10). A kiedy Ziemi jeszcze nie było („Była bezwładem i pustkowiem”) „Duch Boży unosił się nad wodami” (czyli przestrzenią) (Rdz. 1,3).

Oczywiście powstaje problem, jaki ten Duch może mieć charakter, w cudzysłowie: „jak wygląda”.

Zakończenie

I to wszystko.

Na zakończenie jeszcze cytowane już słowa jednego z największych współczesnych mistyków, Anthonego de Mello:

„Nie spodziewajcie się, aby to co mówię, pomogło komukolwiek. Mam jednak nadzieję, że tym, co mówię, również nikomu nie zaszkodzę. Jeśli moje rozważania miałyby wyrządzić ci jakąś szkodę – to przyczyna tej szkody tkwi w tobie. Jeśli udałoby się w czymś tobie dopomóc – to sam tego dokonałeś”.

Ale tak, czy owak poszybuj ku Nieznanemu. „Wypłyń na głębię!”